W chwili wybuchu
Wybuch nastąpił o godzinie 8,42, wypluwając ogromne chmury gazu i popiołu. Nie wydobywały się one, jak powinny ze stożka wulkanu, ale z jego boku. Piroklastyczny spływ zaczął osuwać się w dół, prosto na tych, którzy byli najbliżej, m.in. na naukowców, obserwujących wulkan. Gdy wybuch ucichł, niewiadomo skąd zaczęły spadać kamienie. Okolica nadal była ciemna, a pobliska roślinność wypalona. Opadający popiół był tak duży, że nie było widać nic na odległość kilku centymetrów. Wybuch wulkanu trwał ponad półtorej godziny. 570 km znalazło się pod wielką warstwą popiołu, a potok błota zalewał dolinę rzeki. Po tym czasie opad popiołu zaczął słabnąć. Równocześnie ekipy ratunkowe zaczęły penetrować z helikoptera pobliskie tereny w poszukiwaniu żywych ofiar, dość szybko odnajdując pierwsze z nich. Osiem i pół godziny od czasu wybuchu ekipy ratunkowe nadal pracują, szukając poszkodowanych. Gdy zapadł zmrok, w pobliskich szpitalach przebywało już około 100 ofiar erupcji wulkanu. W wyniku wybuchu wulkanu zginęło 57 osób.