Erupcja wulkanu Św. Heleny

Inny scenariusz wydarzeń

 

Inny scenariusz wydarzeń

 

Inny scenariusz wydarzeń Widząc wybrzuszenie na wulkanie św. Heleny, przypomniał sobie o wybuchu wulkanu na terenie byłego ZSRR, który miał miejsce w 1956 r. Wybuch radzieckiego wulkanu również był boczny. Doszukano się podobieństw między tymi dwoma wybuchami. Radziecki wulkan przed wybuchem wydalał parę i zanotowano trzęsienia ziemi. Te same oznaki zostały zaobserwowane w przypadku wulkanu św. Heleny. Kilka sejsmografów, jakie udało się odnaleźć były bezużyteczne. Po dziesięciu dniach udało się odnaleźć czynny sejsmograf. Na podstawie danych, jakie zarejestrował, można dokładnie prześledzić wydarzenia z 18-ego maja. Najpierw, przed wybuchem, wybrzuszenie zawaliło się, tworząc potężne osuwisko, które zerwało cienką warstwę skały, utrzymującą magmę wewnątrz wulkanu. Magma wybuchła, rozrywając najsłabsze miejsca skorupy. W tym wypadku był to północny stok góry. Powstała gorąca chmura popiołu i skał, która przemieszczała się z prędkością 1000 km/h. Pokryła ona ogromne tereny, a spływ piroklastyczny zniszczył wszystko, co napotkał na swojej drodze. Po przebyciu czerwonej i niebieskiej strefy spływ zwalnia do prędkości 950 km/h. Prędkość jest tak olbrzymia, ze nawet wysokie góry nie stanowią przeszkody.